Chciałam napisać parę ciepłych słów o szkoleniu naszego owczarka, ale tak naprawdę to Aneta szkoliła nas. Najpierw wysłuchała wszystkich skarg i lamentów, potem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w Jej obecności owczar stał się karnym (!) szczęśliwym psem. A na koniec przeszkoliła nas jak ten stan utrzymać.

Aneta obserwowała nasze relacje z psem i dokładnie, systematycznie, punkt po punkcie oduczała nas złych zachowań i reakcji. Wszystkie Jej rady i zalecenia sprawdziły się w 100%. Nauczyła nas pracy z psem.

Dzisiaj Kila ma 10 miesięcy. Spacery to przyjemność. Skończyło się gryzienie przechodniów po kostkach, agresja wobec innych psów, szarpanie, przeciąganie itp. Chętnie się wita i zaprzyjaźnia z innymi psami. Zna wszystkie podstawowe komendy. Jest po prostu fajnym psiakiem, za którym się tęskni. Nadal z niej łobuziak, ale taki, który nawet w największej zabawie reaguje na komendy.

Polecam wszystkim te szkolenia. Nie uwierzycie, że radość z posiadania psa może być aż tak wielka!

Karolina

Nigdy w życiu nie oddałam żadnego  moich psów do hotelu, zawsze wszystkie jeździły na wakacje wraz z nami. Tym razem jednak wybierałam się samolotem do Anglii. Na osiem długich dni. Trzeba było podjąć trudną decyzję, gdzie zostawić psa. Decyzja niełatwa, tym bardziej, że rottweiler należy do rasy uznawanej za niebezpieczną i wiele hoteli nie przyjmuje takich psów do siebie, a te, które przyjmują, nie wydawały mi się godne zaufania. W końcu po pierwsze mój pies jest mieszkaniowy – nie wyobrażam sobie go w budzie, w nocy, samego. Po drugie – nie jest psem agresywnym i nie chcę, żeby go traktowano jak bombę, która może wybuchnąć w każdej chwili. Po trzecie – jest jednak psem, potrzebującym stanowczego traktowania, bo potrafi wejść na głowę osobom nie doświadczonym. Po czwarte – nie przepada za innymi psimi samcami, lubi awantury, więc trzeba na niego uważać. Z duszą na ramieniu oddawałam Nitra do hotelu Gregoria. Wraz z psem dałam kennel klatkę, kocyk, smycz, kaganiec, książeczkę zdrowia, karmę, miski oraz listę komend używanych w domu. Zaraz następnego dnia otrzymałam filmik z radosnej zabawy Nitra z rezydentką Perą. A potem co dwa – trzy dni dostawałam filmik lub krótką relację z dnia spędzonego przez mojego psa. Osiem dni szybko minęło i nadszedł dzień odebrania psa z hotelu. Nitro się ucieszył z mojego widoku, nie powiem, ale gdy poszłyśmy na pożegnalny spacer, mój pies szedł przy nodze Anety, nie mojej. Dopiero ze spaceru już wracał ze mną. Zdradziuch jeden :P.

Krótko mówiąc już wiem, co zrobię z psem, gdy nie będę go mogła wziąć ze sobą na wakacje. I już się tego nie boję.

Psi hotel to takie miejsce, gdzie człowiek zawsze z duszą na ramieniu zostawia swojego przyjaciela. A czy go wypuszczą z kojca, a czy nakarmią, a czy wyspacerują, pogłaszczą, pobawią się.

Mój pies spędził u Anety 10 dni. Teraz, gdy Ją spotyka to mogę powiedzieć tylko jedno. Takiej radości u psa nigdy nie widziałem. Psie szczęście w najczystszym wydaniu (w zasadzie to ta radość mogłaby być nawet odrobinę mniejsza jeśli o mnie chodzi.
Czy trzeba lepszej rekomendacji?

Artur
Facebook Google+ Napisz do nas